O miłości, bliskości, obecności, przemijaniu i szczerości

Bliskość jest tym, czego wszyscy chcemy, a po co rzadko kto z nas sięga. Bliskość to nowe słowo miłości. Miłość się przejadła, jest przereklamowana i większości źle się kojarzy – bo rani.

To trochę tak, jakby miłości się oberwało za to, że ludzie nie wiedzą czym ona jest.

Biedna Miłość, oczerniona przez miliony zranionych istot, pozostaje nietknięta, bo tylko na sam dźwięk tego słowa ludziom jeży się skóra na grzbiecie. Bliskość kojarzy się człowiekowi z bólem, zranieniem, oceną, ciągnięciem za rękaw, pozbawianiem wolności, przymusem, obietnicami, obowiązkiem dotrzymania obietnic, tajemnicą, czarną dziurą, emocjami, cierpieniem, strachem i ucieczką. Bo od czegoś tak wielkiego i tak wciągającego trzeba zwyczajnie uciekać. Po co to komu, skoro i tak na koniec wychodzi się na tym źle?

Bliskość to siostra Miłości. Jest trochę młodsza, świeższa, żyźniejsza, lżejsza, jakby trochę mniej czarna. Jest koleżeńska, przyjacielska, jest zrozumieniem, czułością, byciem obok, rozmową, przestrzenią, kocem, uśmiechem, gorącą herbatą, spokojem, luzem, żartami, ale i powagą, potrafi płakać, śmiać się, pocieszać, wspierać i możesz z nią zawsze porozmawiać. Jeśli akurat teraz nie może, to powie ci to szczerze, bo bliskość jest szczerością. Szczerość boli tylko na początku, bo boimy się odrzucenia. Konfrontacja z tym głównym lękiem człowieka jest tym, co sprawi, że dotrze on do Bliskości. Tak bardzo nie chcemy zostać źle ocenionymi, tak bardzo chcemy być zaakceptowani i kochani, a to za tym lękiem kryje się błogość, zrozumienie, cierpliwość, ciepło, serdeczność, widzenie i słyszenie cię takim, jakim jestem i … nieodrzucanie cię za to.

 

Bliskość jest przyjaźnią, oddaniem, pokorą, czekaniem, rozumieniem i akceptacją.

 

W ramionach bliskości zaznasz emocji, namiętności, oczyszczania, odurzenia i przygody, w jakimkolwiek wydaniu i jakimkolwiek momencie. Bliskość jest jak sweter babci nad twoją głową i z boku i na plecach też – wiesz, że nic nie może ci się stać. Bliskość to taki anioł stróż. I najśmieszniejsze jest to, że ona tam zawsze była, tylko ty się tak cały czas bałeś, że nawet nie spoglądałeś w jej stronę. Bo ona była tą złą dziurą, która prześladuje cię od dzieciństwa. A bliskość idzie za tobą i cały czas czeka, kiedy ją zauważysz. To nie szkodzi, że patrzysz na nią jak na ciemną czarownicę z laską, ona tak wygląda! Jest ciemno, ponuro i przede wszystkim niewiadomo co to jest.

Gdy spotykają się dwie Bliskości, odnalezione bliskości, takie, które już się siebie nie boją, zdarza się mały cud: czas się zatrzymuje i liczy się tylko obecna chwila.

 pexels-photo-59059To też nie Miłość. To jest obecna chwila. Wiele obecnych chwil prowadzi do Miłości. Zapomnij o miłości, jaką znasz z filmów czy romantycznych opowiastek niewiadomo kogo. Zobacz co się dzieje, gdy przebywasz w towarzystwie człowieka, który też nie liczy chwil. Tworzy się pewien rodzaj przestrzeni, w którym możecie myśleć tylko wtedy, gdy sami tego chcecie. Ale jeśli wybieracie, by nie myśleć, tylko być w Bliskości, Bliskość tworzy porozumienie, zespolenie i ciszę. A z ciszy wyłania się treść.

Wyobraź sobie bliskość jako czarne płótno rozłożone na ścianie za twoimi plecami. To jest twoje tło, jak do portretu. Jesteś portretem samego siebie, malujesz siebie jak malarz, który trochę się jednak wstydzi. W końcu na czarnym tle wszystko widać.

Bliskość, zaprasza, nie goni. Uśmiecha się i wyciąga dłoń. Pociągnie cię do środka, jeśli tylko będziesz chciał spróbować. Nie musisz godzić się od razu, powiedz jej, by ci się zwyczajnie pokazała. Możesz poprosić, napisać, zaśpiewać – jak wolisz i co łatwiej ci przychodzi.

 

Bliskość wystarczy o to poprosić. Ona tylko czeka. Po to istnieje i po to została stworzona.

Bliskość chce bliskości. Jeśli jej nie ma, też jest dobrze. A gdy nie jest dobrze, obejmuje trzecią siostrę – Panią Samotność.

Pani Samotność nie jest taka straszna, ale jest za to bardzo smutna. Nikt jej nie chce, bo taka dziwna i zazwyczaj ponura. Też wciąga w swoje sidła, a jak dopadnie to nie schodzi z pleców. Ale Pani Samotność, gdy już pogodzona ze sobą, przemienia się w Spokój. Wolność. Jest otwarta na innych, w końcu ma tyle miejsca. Jest sama. Nie ma nic straszniejszego niż uczucie bycia samemu, a tak czuje się większość ludzi na świecie. Telefony, internety, rozrywki, gry, gonitwa, praca, obowiązki i przymusy, wszystko to sprawia, że czujemy się coraz bardziej samotni, myśląc, że sukcesy w pracy i relacje na odległość to nasi przyjaciele, a naprawdę to mamy namiastkę bliskości i coraz mniej czasu dla siebie. Gdy z pracy nas zwolnią, a internetowi przyjaciele przestaną pisać okazuje się, że bliskości nadal nie ma.

 

Nie ma nic gorszego niż uczucie, że jesteś na tym świecie sam.

A prawda jest taka, że nie jesteś!

 

Ludzie boją się ludzi i dlatego od siebie uciekają. Nie rozumiemy siebie, nie rozmawiamy, ranimy się, potrzebujemy wzlove-heart-hand-romanticajemnej pomocy, ale o nią nie prosimy, nie mówimy głośno o swoich potrzebach i boimy się świata na zewnątrz. Nie dziwmy się, że się boimy, bo na zewnątrz jest niebezpiecznie. Zacznijmy okazywać sobie bezpieczeństwo, to krok numer jeden na drodze do bliskości.

Nie musisz jutro rano mówić obcej staruszce kupującej chleb “jest pani bezpieczna”, bo to sprawi, że poczuje jeszcze większe niebezpieczeństwo.

Zacznij zwyczajnie patrzeć ludziom w oczy. Najpierw będziemy się bać, bo teraz najlepiej udać, że nikt nikogo nie widzi. Szybko mijamy się na ulicy i każdy załatwia swoje sprawy. Gdy spotkasz na ulicy czyjś wzrok od razu odwracasz głowę, bo nie wypada patrzeć, bo ktoś coś źle pomyśli. Liczysz ile sekund możesz się wpatrywać zanim zostanie to uznane za dziwne, dbasz o swoją reputację i nie zawracasz sobie głowy niepotrzebnymi rzeczami. I innymi ludźmi.

A jakbyś się poczuł, gdybyś szedł ulicą i każdy człowiek, którego mijasz, zauważył cię, jako drugiego człowieka, kiwnął głową i poszedł dalej? Wiesz jak byś się czuł, gdyby na głównym skrzyżowaniu w Warszawie, wszyscy ludzie którzy przebierają nogami przy czerwonym świetle, na chwilę przystanęli, dosłownie na 2 sekundy i popatrzyli sobie nawzajem we wszystkie mijane oczy? Jeśli to za duże wyzwanie, to chociaż zacznijmy mówić “dzień dobry” każdemu mijanemu człowiekowi, nie tylko takiemu, którego znamy z widzenia.

A wiesz co by było, gdybyśmy posunęli się o krok dalej i nie uciekali wzrokiem wtedy, gdy zaczyna się robić niekomfortowo? Wtedy zaczęłaby się Rozmowa. A Rozmowa zmienia wszystko.

 

Rozmowa to inny stan świadomości.

 

Pisząc o Miłości, nie możemy zapomnieć o Bliskości, Chwili Obecnej, Samotności oraz Rozmowie. Wszystkie one trzymają się razem i nie ma bata, by doświadczyć Prawdziwej Miłości bez ocierania się o wszystkie pozostałe przestrzenie.

Prawdziwa Miłość to Pełnia. To nie tylko romantyczne obłoki koloru różowego, ale to działanie pomimo strachu, większa ciekawość jutra niż żal za wczoraj, cierpliwość ale i ufność, chęć próbowania nowego, odwaga, energia, żywotność, ale też spokój, ukojenie, troska, uwaga, czułość i miękkość.

Nie martw się, z czułości zrodzi się Namiętność, która zawsze idzie w parze z Bliskością.

Jak ja odnalazłam swoją bliskość? Myślę, że trafiłam na odpowiedniego terapeutę. Powtarzałam w kółko te same schematy, a to dało mi do myślenia. Szukałam swojego miejsca w życiu. I naprawdę sporo się wycierpiałam. A raczej męczyłam sama ze sobą.

Bliskość jest na wyciągnięcie ręki.

pexels-photo-27118

Boisz się? Powiedz o tym komuś, wtedy będzie dużo gładziej. Zacznijmy się przed sobą przyznawać do tego, czego się boimy. Stara, dobra spowiedź potrafi zdziałać cuda. Jeśli nie masz komu się zwierzyć, zwierz się pierwszemu lepszemu człowiekowi na ulicy. Lepsze to niż nic. Jeśli idziesz do psychologa lub terapeuty, zwierz mu się. Od razu z grubej rury powiedz co cię boli, gdzie ugniata, dlaczego do niego przyszedłeś. Przyznaj się do wszystkiego, co cię gryzie, zobaczysz, że to już wystarczy, by pozbyć się ogromnej ilości ciężaru, jaki niesiesz na sobie nie tylko za swoje życie i decyzje, ale za wszystkich innych również. Jako ludzie niesiemy ten sam ciężar na plecach: nasze indywidualne problemy, to kolektywne wyzwania, wszyscy czujemy wstyd, lęk przed odrzuceniem i strach przed przyszłością. Wszyscy ! Pamiętaj, nie jesteś w tym sam.

Bliskość pomoże ci przejść przez zmiany. Będzie cię trzymać blisko za rękę, a nawet jak puści to po to, by za chwilę złapać ponownie. Bliskość to czułość. To bawełniana otoczka wokół ciebie, która dba o to, by nic złego nie mogło ci się stać. Jesteś chroniony, a świat jest bezpieczny. A jeśli widzisz kogoś, komu dzieje się zło, pomóż mu na tyle ile możesz i czujesz.

Czego najbardziej dzisiaj brakuje ludziom? Bliskości.

Bliskość jest tym, czego miliony ludzi szukają na cmentarzach w listopadzie. Szukają bliskości. Nie wiedzą, że nie muszą jej szukać u martwych, mogą ją dostać od żywych. Gdyby tak ci wszyscy ludzie przed wejściem na cmentarz stanęli na chwilę ze zniczem w dłoni i podeszli do pierwszego, lepszego człowieka z tłumu i powiedzieli mu “boję się, jestem samotny, szukam ukojenia” usłyszeliby “ja też”, uścisnęliby sobie dłoń i świat w jednej chwili stałby się lepszy.

Cmentarz wczesnym wieczorem wygląda jak tort urodzinowy, jak świątynia, jak przygotowania do uroczystej kolacji. Jest więcej ludzi chodzących na spacer niż stawiających znicza. Są rodziny z dziećmi, młode pary, staruszki, a nawet przeklinający młodzieńcy. Oni nie wiedzą, że to widać na zewnątrz, że my wszyscy potrzebujemy bliskości.

Dlaczego cmentarze wciąż przyciągają tylu ludzi i tylu gapiów skoro świąt nie lubimy, a na cmentarzu nic się nie dzieje? Na cmentarzu jest spokój, piękno, kontrast ciemności z tysiącem świateł. Jest cisza, szacunek, niewiadoma, starość, ból, cierpienie, przemijanie, jesień, biegające dzieci, zapach wosku, kontemplacja i brak odpowiedzi. Jest śmierć. Nie wiadomo co dalej. Ludzie przyciągani są do śmierci jak ćmy do światła. Zupełnie tak samo jak w miłości. Śmierć, tak samo jak czarna dziura miłości, wciąga. Musi wciągać, bo nikt przy zdrowych zmysłach, sam by w to nie wszedł.

 

nature-forest-trees-fog

Jak śmierć ma się do miłości?

 

A co pozostaje jak odejdzie bliska osoba?

Co pozostaje po marzeniu wielkiej miłości, gdy tylko jeden kochanek chce?

Czy ten spokój, pustka, tęsknota i niewiadoma, nie są jednym i tym samym?

Tym właśnie jest też autentyczność: przyznawaniem się do swojego człowieczeństwa. Autentyczność to szczerość, a szczery człowiek to taki, który nie wstydzi się swojego wstydu i strachu. Szczery człowiek pozostaje sobą nawet , gdy nie podoba się innym.

 

 

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

No Comments

Sorry, the comment form is closed at this time.