(R)ewolucje sensualne – część 2: Wyzwania

  1. Wyzwania związane z intymnością.

W obszarze intymności nie da się nie mówić o takich wyzwaniach jak uprzedmiotowienie kobiety, oziębłość, nuda oraz uzależnienia.

  • Uprzedmiotowienie kobiety.

Dlaczego? Dlatego, że stereotypy niemającej nic do powiedzenia, grzecznej i niemej lalki, chcąc nie chcąc przenoszą się na codzienne życie i sposób w jaki traktujemy partnera.

Wypięte panie z otwartymi ustami na wielkich bilbordach w centrum miast i nie tylko są w stanie sprzedać prawie wszystko, a gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Nagie ciała zazwyczaj sprzedają przyjemność oraz szczęście (uśmiech, spokój, błogość, wakacje). Takie reklamy stosowane są w sprzedaży kosmetyków, samochodów, myjni samochodowych, kaloryferów, napojów (alkoholowych i nie tylko), ubrań, narzędzi, mebli, a na pożywieniu kończąc. W związku z tym, że pożywienie i ubrania dotyczą największej ilości ludzi (musimy jeść i się odziać), właśnie w tych branżach znajdziemy najwięcej reklamowej manipulacji, kłamstwa oraz żerowania na ludzkiej potrzebie szczęścia i bliskości.

Takie wzorce wchodzą bezpośrednio do głowy dorastającym dzieciom i młodzieży, a gdy łapiemy się za głowę, że kolejna 15-letnia dziewczynka zaszła w ciążę i obwiniamy ją za brak edukacji czy zdrowego rozsądku, pojawia się pytanie: skąd ma ona czerpać wzorce skoro reklamy, telewizja i dorośli jej tego nie uczą, a celebryci sięgają coraz wyżej, im więcej nagości ukażą?

Potrzebujemy nowych wzorców w społeczeństwie i to my kobiety musimy je ustalić i pokazać jak chcemy być traktowane. Nikt za nas tego nie zrobi, bo po co? Tak jak jest, jest bardzo wygodnie. W najbliższym środowisku i otoczeniu jesteśmy w stanie znaleźć wspierających nas mężczyzn, którzy myślą podobnie i którym zależy, by kobiety były traktowane na równi, ale głównie to właśnie my musimy powiedzieć „Nie” i spokojnie, ale też asertywnie wymagać od otoczenia takiego traktowania, które sprawia, że czujemy się szanowane i zauważone.

Nie zapomnijmy, że w tym dążeniu do mądrości i zmieniania wzorców należy zachować rozsądek i równowagę. Nie chodzi o to, by zaraz głośno krzyczeć pod ministerstwami, choć i to, wiadomo, czasami jest potrzebne.

Wymieniajmy się zdolnościami i umiejętnościami: w równouprawnieniu nie chodzi o to, by kobieta nauczyła się dźwigać ciężkie kawałki drzewa, a mężczyzna potrafił nosić buty na obcasie. W całym tym zgiełku chodzi o to, by dostrzec swoje osobiste i indywidualne dla każdej płci zalety i piękne umiejętności, którymi możemy się wymieniać i korzystać z nich nawzajem – to się nazywa uzupełnianie.

 

Wyzwanie to świetnie prezentuje głośna kampania ogólnie dostępna w internecie pt. “Kobiety, nie produkty” – tu: http://womennotobjects.com

 

 

Chcąc zmienić obecne wzorce, przede wszystkim trzeba o tym zacząć mówić, a następnie… zacząć od najbliższych!

Uczmy i pokazujmy naszym bliskim czym jest dla nas:

  • WOLNOŚĆ
  • SZCZEROŚĆ
  • UCZCIWOŚĆ

Poznajmy najpierw same jakie są:

  • Nasze granice
  • Oczekiwania
  • Potrzeby

Nie wiesz jak? Nie znasz swoich granic? Masz przekonanie, że to „źle” mieć oczekiwania czy potrzeby? Najwyższy czas to zmienić.

Nie jest problemem to, że mamy potrzeby, które chcemy zaspokoić sami lub z pomocą innych ludzi. Problemem jest to, że wmawia nam się, że to źle.

Wtedy, milkniemy na temat naszych potrzeb, tłumimy swoje myśli, uczucia i emocje, a to jest jak zostawienie obiadu na ogniu i wyjście z domu. Prędzej czy później pożywienie się spali albo wybuchnie.

Podstawowym zadaniem dla dzisiejszych, rozwijających się kobiet jest poznanie i ustalenie swoich granic – tak wiele z nas wyrosło z przeświadczeniem, że „należy i wypada, bo tak robi dobra dziewczynka”, że dziś pozwalamy sobie wchodzić na głowę. Nie potrafimy mówić „Nie” uznając się wtedy za gorsze albo bojąc się odrzucenia. Drogie kobiety: jest to jedna z naszych podstawowych lekcji i zadań: pokochać siebie, szanować siebie i otaczać się ludźmi, którzy traktują nas z wzajemnością.

Wielu mężczyzn wyrosło z przeświadczeniem, że „chłopcy nie płaczą” co sprawiło, że dziś nie potrafią wyrazić swoich uczuć oraz emocji. Drodzy mężczyźni: kobiety tylko czekają na to, byście okazywali otwarcie swoje emocje i uczucia, a to jest praktycznie gwarancją lepszego związku i spełnienia, zarówno fizycznego jak i emocjonalnego, o jakim nam się nie śniło!

Granice + mówienie o swoich potrzebach i oczekiwaniach + zaakceptowanie i czucie swoich emocji + wyrażanie uczuć + rozmowa = partnerstwo

 

  • Oziębłość i nuda

Czy zastanawialiście się kiedyś jak to możliwe, że tyle kobiet na świecie, na całym świecie, na różnych kontynentach i w różnym wieku, wciąż ma „wieczorny ból głowy”? Tak wiele różnych, przeróżnych kobiet w różnym wieku!

Na ogół za taki stan rzeczy, odpowiedzialność, a czasami wręcz winę, przypisuje się właśnie kobiecie….

  • jest zbyt zestresowana
  • nie zna swojego ciała
  • jest oziębła
  • jest z nią jakiś problem

Ja, najzwyczajniej w świecie, w kobiecą oziębłość nie wierzę.

Naukowcy od lat szukają leku na oziębłość kobiet. Taki lek byłby najlepiej sprzedającym się lekiem, gdyby w końcu naukowcom udało się go wynaleźć.

Zamiast koncentrować się na reakcji tzw. “oziębłej” kobiety, najpierw zainteresowałabym się wiedzą, umiejętnościami kochanków oraz otwartością na drugiego człowieka.

 

Rozłożenie odpowiedzialności po obu stronach tego wyzwania jest kluczowe i nigdy nie uda nam się “rozwiązać problemu” jeśli będziemy zajmować się tylko jednym z jego składników.

 

Dlaczego życie nocne staje się nudne?

Bardzo często dlatego, że jest po prostu… nieumiejętne i przewidywalne.

„Umiejętne” życie nocne składa się z 5 elementów:

  • uważność
  • intymność
  • bliskość
  • otwartość
  • technika

Uważność – spostrzegawczość, obserwacja, skupienie,

otwarcie, zauważenie drugiego człowieka.

Uwaga to inaczej spostrzegawczość i obserwacja. Im bardziej jesteś spostrzegawczy, tym więcej niuansów zauważysz.

 

Intymność – zaufanie, zwierzanie się, wasz mały, wspólny świat,

dzielenie się, nagość psychiczna i fizyczna, odwaga pokazania siebie.

Intymność to zaufanie do drugiego człowieka, że możesz być przy nim sobą i nie zostaniesz za bycie sobą odrzucony. To zwierzanie się ze swoich sekretów, planów, traum, bólów oraz najgłębszych pasji i pragnień. To odwaga pokazania swojego ciała takim, jakim ono jest i wiedza, że twoje ciało dla partnera jest takim samym sacrum jak i dla ciebie. To uczucie, że możesz być nagi zarówno fizycznie, jak i psychicznie, i osoba obok nie zrobi nic, czego ty sama naprawdę nie chcesz. To wasz mały, wielki świat w zewnętrznym świecie.

 

Bliskość – obopólne zrozumienie, rozmowa, wspólne odkrywanie siebie,

zaufanie i przytulenie tak długie, aż obie osoby poczują się nasycone i nakarmione.

Bliskość to porozumienie bez dążenia do czegokolwiek. To rozmowa, głaskanie i wzajemne odkrywanie siebie. To wspieranie się i liczenie na siebie, wiedza, kim jest mój partner, przez co przechodzi, jakie są jego największe pasje i marzenia, z czym się zmaga, czego się boi, jak bardzo jest świadomy swoich ograniczeń i zalet.

 

Otwartość – akceptacja zmian, nowości, uczenie się,

nieustanna rozmowa o potrzebach i oczekiwaniach

oraz nauka o potrzebach i oczekiwaniach partnera.

Tak jak dobry lekarz nigdy nie kończy się kształcić, tak samo człowiek o otwartym umyśle nigdy nie przestaje poznawać świata, siebie i drugiego człowieka. W momencie, gdy oznajmiasz, że wszystko już wiesz, przekreślasz siebie jako człowieka inteligentnego. Będąc otwartym na partnera, wiesz, że jeśli wszystko cały czas się zmienia, także i ten drugi człowiek się zmienia. Nie zakładasz, że jego upodobania, których nauczyłeś się 4 lata temu, dziś są takie same. Że tak samo czuje, że tego samego chce, że jest w tym samym miejscu, co kiedyś. A jeśli zdajesz sobie sprawę z tego, że nie jest, jesteś uważny i spostrzegawczy na jego wewnętrzne zmiany, na każdym kroku. I na każdym kroku podejmujesz decyzje, dokonujesz wewnętrznego wyboru: czym to dla mnie jest? Jak ja na to patrzę? Jakie są moje oczekiwania? Czy spotykamy się na tej drodze? Czy jestem w stanie to zaakceptować? Czy to jest to, czego ja również chcę? Jak szybko jestem w stanie przyswoić informację, że partner się zmienił i ma inne oczekiwania?

 

Technika – zrozumienie, ale prawdziwe zrozumienie, jak działają ciało i psychika twojego partnera.

Świadomość świadomością i duchowość duchowością, ale nie zapominajmy o podstawowych narzędziach i umiejętnościach, które musimy znać, jeśli chcemy sprawić przyjemność partnerowi. To tak jak w jeździe samochodem: musisz mieć kontrolę nad trzema pedałami, skrzynią biegów z kilkoma biegami w zależności od prędkości, znać przepisy drogowe, włącznie z pierwszeństwem czy wymijaniem, musisz mieć chociaż podstawową wiedzę o płynach znajdujących się w aucie, pamiętać o regularnej wymianie oleju, kompatybilności wielu elementów, a także wykazać się pewną znajomością swojego auta oraz dotarciem się. Tak samo w zbliżeniu intymnym z partnerem musisz nauczyć się żonglować różnymi narzędziami, dokształcać gdy czegoś nie wiesz, szukać rozwiązań gdy coś nie działa, dać sobie ileś czasu na obserwację i naukę, potrafić zmieniać szybkość w zależności od trasy oraz zwolnić, gdy jest ograniczenie prędkości lub inne sytuacje, które tego wymagają.

 

  • Uzależnienie od oglądania pewnych filmów

Oglądanie „pewnych” filmów to odreagowanie nagromadzonego napięcia. Warto zainteresować się, co kryje się pod napięciem i jakich wzorców podświadomie uczy się oglądający, niż krytykować sam fakt oglądania takich filmów.

Przede wszystkim w dzisiejszych wyzwaniach związanych z oglądaniem takich filmów lepiej jest wspólnie szukać rozwiązań i zrozumieć pochodzenie zjawiska, niż skupiać się na krytyce i szukaniu winnych. To jest jeszcze większym zapętlaniem się w wir kata, ofiary, zazdrości, przyjemności, ulgi i przede wszystkim wstydu.

Pułapki tych filmów:

  • Rozładowują napięcie, ale też uczą stereotypowo;

Tak, napięcie zostaje rozładowane, ale powielany jest wzorzec zdominowanej i uprzedmiotowionej kobiety, który, jak wspomnieliśmy wcześniej, przenosi się na życie osobiste, czyli realne relacje z realnymi ludźmi. W większości filmów jest minimalna albo żadna wzmianka o kobiecej przyjemności czy o kobiecych fantazjach, filmy takie nie uczą złożoności kobiecego ciała, uważności czy ciszy, a skupiają się wokół rozładowania emocjonalnego napięcia, często biorąc pod uwagę przyjemność tylko jednej ze stron.

  • Kobieta występuje tam w roli zdominowanej i uprzedmiotowionej żywej lalki
  • Korzenie sytuacji: strach przed życiem, bezradność, głośna prośba o pomoc

Zawsze za tym, co mamy przed sobą, kryje się ileś innych wyjaśnień, perspektyw i wglądów, z których nie zdajemy sobie sprawy. O ile samo obejrzenie filmu nie oznacza, iż oglądający ma z tym problem, o tyle może być takim wskaźnikiem, jeśli taka osoba nie jest w stanie stworzyć realnej więzi z prawdziwą osobą, ucieka od bliskości, boi się płci przeciwnej czy woli żyć w swoim wykreowanym świecie niż konfrontować się z prawdą na zewnątrz.

Gdy zagłębimy się w sytuację i problem danej osoby, prawie zawsze okaże się, że ogromną rolę w dzisiejszym zachowaniu odgrywają wzorce, jakie ta osoba wyniosła z domu, co myśli na temat bliskości, miłości i zaufania oraz jak odnosili się do siebie jego/jej rodzice.

W jakich relacjach była ta osoba z rodzicami? Czy mogła z nimi rozmawiać? Czy w tej rodzinie bez zażenowania rozmawiało się o intymności jako o naturalnej ludzkiej rzeczy? W większości domów nie.

Tak samo jak agresja w stosunku do siebie czy do innych, tak uzależnienie od filmów jest przejawem braku samoakceptacji, strachem przed życiem i tak naprawdę ogromną bezradnością. To powinno być rozpatrywane jako pierwsze, a nie tylko ostateczny wynik problematycznego, wewnętrznego świata ludzi – bo to tylko i wyłącznie głośna prośbą o pomoc i odzwierciedlenie zatrutego, wewnętrznego stanu danej osoby.

Oglądanie takich filmów jest pewnego rodzaju wentylem bezpieczeństwa i odreagowaniem emocji oraz uczuć wynikających z codziennych wyzwań i problemów otaczającego nas świata.

Paradoksalnie, to najczęściej najwrażliwsza jednostka w domu lub społeczeństwie przejawia tzw. niechciane zachowania. To tak, jakby tej najwrażliwszej osobie przypadła funkcja wyrzygiwania kłamstwa i obłudy otaczającego nas świata.

To, że dana osoba nie radzi sobie ze środowiskiem i życiowymi wyzwaniami może wskazywać na to, że jest coś nie tak w obecnym systemie, że coś nam umknęło, a potem zamiast szukać pomocy, obarczamy dodatkowo taką osobę winą za jej zachowanie, kiedy jest ono jedynie krzykiem o pomoc i wskaźnikiem otaczającej nas niedorzeczności.

O jakiej niedorzeczności mówię?

 

Mówi się nam z każdej strony, że to ciało, modne ubrania, dobre samochody i duże domy stanowią o naszej wartości. Gdy do tego dążymy, słyszymy, że jesteśmy materialistami, a rodzina wypomina, że nie spędzamy z nią wystarczająco dużo czasu.

Kobietom zarzuca się oziębłość.

Od mężczyzn wymaga się wszystkiego, nie mówiąc o tym, czego naprawdę potrzebujemy.

O związkach, emocjach i uczuciach nie mówi się wcale, a gdy ktoś idzie do terapeuty, obarcza się go wstydem za chorobę psychiczną i przyznanie się do tego, że potrzebuje pomocy.

Jak nie zwariować w takim świecie? Jak nie szukać odreagowania? Jak stworzyć swoje własne wzorce, nie mając się na czym oprzeć?

Dlatego zajmując się nieumiarkowanym pociągiem do takich filmów należy:

  • Zmienić wizerunek filmów, by zaspokojenie kobiety było równie ważne z zaspokojeniem mężczyzny
  • Rozpatrzyć każdy przypadek indywidualnie zamiast wrzucać ludzi do jednego worka: jakie mamy wzorce wyniesione z domu? Czy była obecna rozmowa, miłość, zaufanie?
  • Wyciągnąć rękę jak do przyjaciela i wspólnie szukać rozwiązań. Weźmy na siebie część odpowiedzialności za zaistniałą sytuację: czy sama/sam nie powielam takich wzorców? Czy ulegam kolorowym reklamom rzutującym na moje postrzegania świata i relacji? Czy zdaję sobie sprawę, że można zwariować od natłoku informacji, bodźców i kolorowych bilbordów?

Innym ważnym zagadnieniem dotyczącym wizerunku intymności w telewizji jest również miłość w komediach romantycznych. Mogłoby się wydawać, że nie ma nic bardziej niewinnego niż przedstawienie spotkania dwojga kochających się ludzi, ale bardzo często to właśnie takie filmy wpajają nam jeszcze inne mechanizmy nieuwagi. To są niby tylko filmy, ale telewizja potrafi naprawdę mocno wpływać na człowieka i formować jego poglądy.

Nie chodzi o to, by w filmach romantycznych spotkanie było idealne. Chodzi o nastawienie, wzajemne traktowanie, wspólnotę i porozumienie:

  • Intymne spotkanie nie kończy się wtedy, gdy mężczyzna skończył. Ważne, aby obydwoje partnerów było zadowolonych i wychodzili z tego spotkania z pewnym poczuciem zaspokojenia (fizycznego lub/i emocjonalnego).
  • Czy zauważyliście, że w wielu filmach nie ma wzmianki o antykoncepcji, szczególnie w takich scenach, gdzie ludzie spotykają się po raz pierwszy? Taka Rozmowa w rozwijającym się społeczeństwie jest wciąż tematem tabu! Nie wiadomo dlaczego tak się dzieje: może dlatego, że ściąga to romantyczną otoczkę z momentu uniesienia (trzeba zmierzyć się z rzeczywistością), czy może tego wymaga budżet (każda minuta filmu kosztuje x dolarów, więc nie warto jej tracić na rozmowę o zabezpieczaniu się przed ciążą) czy może wcale nie chodzi o to, by ludzi uwrażliwiać i uczyć konsekwencji niechcianej ciąży? Może wtedy przyrost naturalny spadłby do nieoczekiwanie niskich poziomów? A co wtedy? Konsumpcja dóbr materialnych też zostałaby mocno zachwiana. Kto wie jak to naprawdę jest.
  • Lekarstwem nie są tabletki: to się zwyczajnie nie sprawdza. Lekarstwem na ludzkie dolegliwości i kulejące relacje międzyludzkie jest bliskość, rozmowa i otwartość na drugiego człowieka. Pomocą i wypełnieniem tej luki jest porozumienie, połączenie i pojednanie.

To łącząc się, rozmawiając i pomagając sobie wzajemnie, będziemy w stanie przejrzeć przez mechanizmy i schematy rządzące ludzkim umysłem. Rozpoznając, że jesteśmy tak do siebie podobni i od siebie zależni, zamiast otaczać się fosą z krokodylami, wyjdziemy sobie naprzeciw, wyciągniemy do siebie dłoń i rozpoznamy siebie w drugim człowieku.

 

c.d.n.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

No Comments

Sorry, the comment form is closed at this time.